Przyszedł sobie do ogrodu
stary, siwy pan Listopad.
Grube palto wziął od chłodu
i kalosze ma na stopach.
Deszcz zacina, wiatr dokucza.
Pustka, smutek dziś w ogrodzie.
Pan Listopad cicho mruczy:
nic nie szkodzi, nic nie szkodzi.
Po listowiu kroczy sypkim
na ławeczce sobie siada.
Chłód i zimno. Mam dziś chrypkę.
Trudna rada, trudna rada.
stary, siwy pan Listopad.
Grube palto wziął od chłodu
i kalosze ma na stopach.
Deszcz zacina, wiatr dokucza.
Pustka, smutek dziś w ogrodzie.
Pan Listopad cicho mruczy:
nic nie szkodzi, nic nie szkodzi.
Po listowiu kroczy sypkim
na ławeczce sobie siada.
Chłód i zimno. Mam dziś chrypkę.
Trudna rada, trudna rada.
Hej, taka prawda, dzisiaj właśnie pierwszy listopad. Siedzę w domu i z jednej strony się cieszę a z drugiej jest mi smutno, że już listopad. Jest mi smutno, ponieważ moja noga jest w aparacie już 4,5 miesiąca i przegapiłyśmy czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień i październik - najcieplejsze miesiące, chociaż w październiku prawie nie żałowałam, że nie muszę wychodzić z domu, ponieważ ciągle padało. Dzisiaj mamy pierwszy listopad, czyli Dzień Wszystkich Świętych i nie byłam wcale w tym roku na cmentarzu ani dzisiaj, ani w niedziele, ani w ogóle, ponieważ okropnie wiało i cały czas pada, a ja boję się, żebym się nie rozchorowała, bo już jedno przeziębienie z aparatem przeszłam i wcale nie było mi wesoło, było gorzej niż bez aparatu, więc do drugiego mi nie spieszno, a poza tym jutro znowu wybieram się do szpitala w Otwocku. Ale to już jest to z czego się cieszę, bo może w końcu po tak długim czasie pozbędę się mojego Złomka i opieka nad nim zostanie przekazana komuś innemu, bo daje mi już on trochę do wiwatu. Poza tym zrobiło się trochę zimno i druty marzną i kość marznie. A u Was też tak zimno i czy wieje oraz pada? Na szczęście mam takich kochanych rodziców, którzy dbają, aby w domu zawsze było ciepło. Psychicznie jestem już gotowa na odjęcie mi dwóch-trzech kilogramów metalu (gotowa od 6 tygodni), ale fizycznie jeszcze nie, bo muszę się spakować i w ogóle. Jeszcze dużo pracy przede mną, a jutro trzeba tak wcześnie wstać, chociaż to nie będzie problemem, bo ostatnio śpię coraz krócej i nawet jak uda mi się przespać 7-8 godzin to i tak szybko jestem zmęczona i śpiąca i nic mi się nie chce. Mam do Was wielką prośbę, mam nadzieję, że nie będzie to dla Was problemem, jeżeli poproszę Was, abyście jutro trzymali za mnie kciuki, żeby wszystko było w jak najlepszym porządku z moją nową kością i termin zdjęcia był wyznaczony na czwartek lub piątek w tym tygodniu :) Napiszę kolejny post jutro z informacjami, co z moją nogą i kiedy pozbędę się Złomka :D Pozdrawiam jeszcze z domu :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz