niedziela, 31 lipca 2016

Koniec lipca

Dzisiaj ostatni dzień lipca. Przez ostatnie dwa tygodnie nie pisałam, bo nie działo się nic niezwykłego od mojej ostatniej wizyty kontrolnej w Otwocku, jednak dzisiaj zrobiłam sobie nowe postanowienie i je wykonałam. Do tej pory nie musiałam chodzić po schodach, a jeśli już musiałam, bo np. chciałam wyjść na podwórko to robiłam to z pomocą mamy lub taty. Dzisiaj musiałam zejść po schodach i nie miałam w pobliżu nikogo do pomocy, więc postanowiłam, że zrobię to sama. Pierwszy raz był najtrudniejszy, bo bałam się, żeby się nie poślizgnąć i nie spaść ze schodów. Wbrew tego, co mi się wydawało było to bardzo proste. Potem bardzo mi się to spodobało i zrobiłam sobie jeszcze 2 małe wycieczki po schodach i z powrotem. Mój kolejny plan to nauczyć się chodzić bez kul, ale z tym nie jest tak łatwo, chociaż jestem prawie pewna, że już niedługo moje dodatkowe dwie nogi :) rzucę w kąt. Ostatnio moja kość zrobiła się mocniejsza, bo mogę już ustać na tyle długo przy umywalce bez kul, żeby umyć ręce, buzię lub zęby albo wyczesać włosy. Na początku przy dłuższym siedzeniu w jednej pozycji noga okropnie drętwiała, a teraz już mi tego nie robi. W poniedziałek zeszły mi już wszystkie strupy z blizny i nie muszę już nosić opatrunku na tej bliźnie. Oprócz tego nic nie uległo zmianie.

poniedziałek, 18 lipca 2016

Wizyta kontrolna

Na wizycie kontrolnej okazało się, że wszystko jest w porządku. Dr Pietrzak był zdziwiony, że noga bolała mnie tak bez powodu. Pytał czy się o coś nie uderzyłam. Ale tak nie było. Kolejna wizyta kontrolna za 5 tygodni - 22 sierpień. Doktor stwierdził, że możliwe jest, iż na następnej wizycie kontrolnej umówimy się na termin zdjęcia aparatu, tylko wszystko musi się zrastać tak dobrze, jak do tej pory. Mam dalej chodzić o kulach i ćwiczyć kolano, a także co 2 dni zmieniać opatrunki. Jedyne z czego dr Pietrzak nie był zadowolony to zgięcie kolana. Według niego jest za małe, ale ja uważam, że nie jest takie złe. Podobno kolano powinno się tak zginać, żeby dotknąć nogą aparatu. Już niewiele brakuje do tego aparatu, ale kolano jest oporne.

niedziela, 17 lipca 2016

Dwudziesty szósty dzień wydłużania

Nareszcie ostatnie wydłużanie wykonane planowo o godzinie 10-tej i noga dłuższa o 2,6 cm. Wszystko odbyło się zgodnie z planem. Nie miałam żadnych poślizgów i nie trzeba było przerywać wydłużania. Wydłużanie należy przerwać, jeżeli dojdzie do zakażenia ran przy drutach lub się przeziębimy. Jutro jadę do Otwocka na wizytę kontrolną. Może dowiem się chociaż mniej więcej ile muszę jeszcze nosić Taylora.

sobota, 16 lipca 2016

Dwudziesty piąty dzień wydłużania

2,5 cm planowo kość już jest wydłużona. Noga znowu nic nie boli. Nareszcie jutro ostatnie wydłużanie i koniec. Poza tym wszystko po staremu. Dużo chodzę i ćwiczę.

piątek, 15 lipca 2016

Dwudziesty czwarty dzień wydłużania

Noc nie należała do najspokojniejszych. O drugiej w nocy obudził mnie koszmarny ból w kolanie. Znowu zażyłam Pyralginę i znowu usnęłam po jakiejś godzinie. Rano, gdy się obudziłam kolano prawie nie bolało. Jednak przed podkręceniem stwierdziłam, że może najpierw rozćwiczę kolano, które przez noc pewnie się zastało. Po ćwiczeniach było podkręcanie. Moja mama proponowała mi nawet, żebyśmy już przestały podkręcać i zostawiły te trzy milimetry nierówności, ale się nie zgodziłam i powiedziałam, że jak tyle przetrwałam to przetrwam jeszcze te 3 dni, które zostały do końca. Przez cały dzień nie brałam już nic przeciwbólowego. I w ten sposób moja kość jest już dłuższa o 2,4 cm.

czwartek, 14 lipca 2016

Dwudziesty trzeci dzień wydłużania

Za długo cieszyłam się bezbolesnym wydłużaniem. W nocy spałam jak zwykle. Jednak obudziłam się dość wcześnie, bo przed ósmą, a normalnie nie można mnie dzięki temu aparatowi dobudzić przed 10-tą. Obudziłam się z bólem kolana. Najpierw myślałam, że kolano mi się po prostu zastało przez noc i muszę je rozchodzić, więc poszłam do łazienki. Do łazienki doszłam, z wielkim trudem oraz bólem załatwiłam, co miałam załatwić i chciałam wrócić, ale z tym nie było już tak prosto. Ostatkiem sił jednak wróciłam do łóżka i położyłam się z powrotem. Poleżałam trochę, ale ból nie ustawał, a wręcz się nasilał. W pewnej chwili ból był już tak mocny, że do oczu zaczęły mi się cisnąć łzy i wtedy do pokoju weszła moja mama, żeby mnie obudzić i zastała mnie płaczącą. Mama dała mi Pyralginę i trochę przeszło, ale kiedy przyszła pora ćwiczeń, nawet po Pyralginę kolano bardzo bolało i w ogóle nie chciało się zginać. Ale jakoś udało mi się je trochę rozruszać. Po południu znowu kolano zaczęło boleć i tym razem wzięłam Paracetamol. Poczekałam pół godziny i kiedy już trochę zaczął działać wybrałam się do łazienki. To nie był najlepszy pomysł, ponieważ w połowie drogi kolano zaczęło mnie tak boleć, że nie mogłam już zrobić ani kroku więcej. Dobrze, że w domu był mój brat podał mi krzesełko i Pyralginę tata zaniósł mnie do łazienki. Kiedy już wracałam Pyralgina zaczęła już działać i mogłam znowu chodzić, prawie bez bólu. Do wieczora trochę jeszcze bolało, ale nic nie brałam.

środa, 13 lipca 2016

Dwudziesty drugi dzień wydłużania

2,2 cm - mój rezultat na dziś :) Noga dalej nie boli, nic ciekawego się nie dzieje. Wieczorem jeszcze jest minimalnie grubsza w kostce od drugiej nogi, ale to nic nie szkodzi, ważne, żeby wszystko było dobrze z kością. Odliczam już dni i milimetry do końca wydłużania. Jeszcze tylko 4 dni i koniec. Będę mieć nową, starą nogę :)

wtorek, 12 lipca 2016

poniedziałek, 11 lipca 2016

Dwudziesty dzień wydłużania

I oto dzisiaj mam poniedziałek, a to oznacza, że rozpoczęłam właśnie ostatni tydzień wydłużania. Właśnie dzisiaj kość jest już dłuższa o równe 2 cm, jeszcze 6 dni i 6 mm i moje nogi nareszcie będą równe :) Znowu mam monotonie dnia. Codziennie jest to samo, te same ćwiczenia, te same trasy do chodzenia i w ogóle.

niedziela, 10 lipca 2016

Dziewiętnasty dzień wydłużania

1,9 cm już za mną, jestem coraz bliżej końca. I znowu dzień wyglądał tak samo jak każdy poprzedni. Wymyśliłam dzisiaj, że mój aparat będę zabawnie nazywać Złomkiem. Jest on już trochę stary, bo nie noszę go jako pierwsza. Widać, że ma już swoje oznaki starości.

sobota, 9 lipca 2016

Osiemnasty dzień wydlużania

I znowu mam weekend. A moja kość dłuższa już o 1,8 cm. Znowu nic szczególnego się nie dzieje. Noga jest coraz mniej spuchnięta na wieczór po całym dniu chodzenia i ćwiczeń. Gdyby nie trudności związane ze zginaniem kolana oraz trudności z dobraniem odpowiednich ubrań to w ogóle zapomniałabym, że mam na nodze dwa kółka i siedem drutów w kości.

piątek, 8 lipca 2016

Opatrunki

Opatrunki powinno się zmieniać co 2 dni. Zmienia się je nawet, gdy z ran wokół drutów nic się nie sączy. Najpierw trzeba odkleić stare opatrunki, najlepiej użyć do tego Octeniseptu w spreju (środek dezynfekujący). Trzeba popsikać na przyklejony gazik i odczekać chwilę, aż odmięknie i powtarzać tę czynność, aż do całkowitego odklejenia się wszystkich gazików. Potem, gdy nie mamy już gazików musimy popsikać na wszystkie druty i na bliznę Octeniseptem i wyczyścić je do czysta nowymi gazikami. Potem, gdy druty są już czyste, należy jeszcze raz zapsikać wszystkie rany. Teraz przystępujemy do założenia czystych gazików. Trzeba je porozcinać w taki sposób, jak pokażą w szpitalu i założyć na rany. Potem wszystkie gaziki przyciskamy gąbkami. (W taki sam sposób jak to robią pielęgniarki w szpitalu).Wokół drutów nie może być żadnych strupków. Kiedy strupy z blizny już odpadną to na bliznę można już nie nakładać gazików i jej nie dezynfekować. Na początku jest to bardzo pracochłonne, ale potem idzie już szybko. Z biegiem czasu dojdziecie do wprawy. Najgorsze jest 2 pierwsze razy, gdy nie wiadomo od czego zacząć i boimy się, abyśmy sami nie zrobili sobie bólu. Ale potem sami wiemy, że to nie boli i idzie to już dużo sprawniej.

Siedemnasty dzień wydłużania

Noga dłuższa o 1,7 cm. Nic nie boli. Moja noga zawarła chyba jakąś umowę z aparatem Taylora. Ciągłe chodzenie i ćwiczenia. Nie mogę się już doczekać końca wydłużania. Czas mija bardzo szybko. Właśnie dzisiaj minęło trzy tygodnie odkąd na mojej nodze zagościł Taylor.

czwartek, 7 lipca 2016

Szesnasty dzień wydłużania

Noga wydłużona o 1,6 cm. Opuchlizna zaczyna trochę ustępować. Metody dr Pietrzaka są skuteczne. Cały czas to samo, chodzenie o kulach i ćwiczenia. Nic po za tym u mnie ciekawego. Sama nuda.

środa, 6 lipca 2016

Piętnasty dzień wydłużania

1,5 cm już wydłużone. U mnie i u mojej nogi nic nowego. Noga dalej puchnie. Dalej chodzę i ćwiczę. Mimo, że noga puchnie, jest bardzo grzeczna, wcale nie boli :)

wtorek, 5 lipca 2016

Czternasty dzień wydłużania

1,4 cm już jest podkręcone. Nic wyjątkowego się nie dzieje. Wszystko według zaleceń lekarskich. Noga dalej puchnie, ale nie boli. Kolano dalej jest oporne, ale ćwiczę i się nie poddaję.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Wizyta kontrolna

1,3 cm za mną a 1,3 cm jeszcze przede mną. Nareszcie osiągnęłam połowę. Doktor wszystko sprawdził, miałam zrobione kontrolne RTG i okazało się, że wszystko jest bardzo dobrze. Kość dobrze się zrasta, przy drutach nie ma żadnych zakażeń. Szwy okazały się być rozpuszczalnymi :) Następna wizyta za dwa tygodnie 18 lipca - następnego dnia po zakończeniu wydłużania (17 lipiec - niedziela). Dowiedziałam się, że znowu będę miała wtedy robiony Rentgen i to w takim samym ułożeniu nogi. A noga może jeszcze długo puchnąć, ale Pan doktor powiedział, żebym często ruszała stopą i pod nogę (stopę) podkładała sobie coś, żeby kończyna była wyżej podczas leżenia i siedzenia.

niedziela, 3 lipca 2016

Dwunasty dzień wydlużania

Kość jest już dłuższa o 12 mm, czyli o 1,2 cm. Jutro mam wizytę kontrolną u dr Pietrzaka. Mam nadzieję, że z moją nogą wszystko jest w porządku. Jutro będzie równo połowa wydłużania wedle tego, co mam zaplanowane w rozpisce. Doktor wymieni mi również trzy z sześciu skal (fioletowa, czerwona, pomarańczowa). Fioletowa skończyła mi się wczoraj i dzisiaj już jej nie podkręcałam. Dowiem się też, co zrobić z moją opuchlizną na kostce. Chyba również trzeba będzie zdjąć szwy.

sobota, 2 lipca 2016

Jedenasty dzień wydłużania

11 milimetrów - o tyle dłuższa jest już moja noga. Niestety dzisiaj podczas moich popołudniowych ćwiczeń stało się coś czego się nie spodziewałam, z rany koło jednego z grubszych drutów (jest 5 grubszych i 2 cieńsze druty) wyciekła spora ilość krwi. Z pozostałymi drutami jest wszystko dobrze. Noga nie boli, ale znowu jest spuchnięta. Kolano słabo się zgina, ale to podobno normalne, więc się tym zbytnio nie martwię.

piątek, 1 lipca 2016

Dziesiąty dzień wydłużania

Dzisiaj mam taką swoją małą rocznicę, a tak właściwie dwie rocznice. Po pierwsze noga jest już dłuższa o cały centymetr, a po drugie noga znajduje się już całe dwa tygodnie w aparacie. Chociaż to jeszcze nie jest połowa wydłużania zmiany są już odczuwalne. Czuję, że jestem coraz bardziej prosta i noga jest już dłuższa. Noga puchnie i czuję ograniczenia w ruszaniu stopą. Dzisiaj, po dwóch dniach przerwy wróciłam do ćwiczeń kolana. Okropnie mnie nosi, nie mogę wytrzymać dłużej w jednym miejscu, dlatego dużo chodzę i często zmieniam pozycje. Postanowiłam Wam również pokazać moje urządzenie do ćwiczeń. Jakość zdjęcia jest trochę słaba. Przepraszam za to, ale liczą się chęci. Wstawiam również kolejne zdjęcia nogi po pięciu kolejnych dniach wydłużania. Ja osobiście widzę bardzo duże zmiany w jej wyglądzie.