poniedziałek, 26 grudnia 2016

Święta, święta ....

Hej Kochani,
Święta, święta i po świętach
Nikt już o nich nie pamięta, bo Sylwester już za pasem …

Święta już prawie dobiegły końca. Święta to dla każdego bardzo wyjątkowy czas, chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego tak jest. Wydaje mi się, że dla każdego jest to jasne.
Dla mnie były to bardzo wyjątkowe święta, ponieważ były to pierwsze święta z dwoma równymi nogami, a po drugie były to moje pierwsze pełnoletnie święta.
Mimo, że urodziny miałam już ponad tydzień temu, tak naprawdę świętowałam je dopiero wczoraj w gronie rodziny i przyjaciół. Było fantastycznie. Dostałam mnóstwo prezentów, chociaż uważam, że nie są one najważniejsze, przynajmniej nie dla mnie. Jednak miło jest czuć się dla kogoś ważnym. Ważniejsze od prezentów są; szczera miłość oraz przyjaźń, zdrowie, rodzina oraz tak po prostu bycie ze sobą na dobre i na złe, czyli codzienne życie. Dla mnie wiele znaczą takie osoby, które są ze mną na dobre i na złe, choćby nie wiem, co by się działo one i tak są ze mną; osoby które są ze mną tylko od święta lub tylko wtedy kiedy wszystko jest w życiu dobrze znaczą dla mnie o wiele mniej.
Ja jeszcze mam wolny cały tydzień, do szkoły wybieram się drugiego stycznia, a Wy idziecie jutro do szkoły/pracy?
Mimo, że najbliższy tydzień mam wolny zanim wybiorę się do szkoły mam jeszcze wiele pracy.
Poniżej wstawiam kilka zdjęć z mojej wczorajszej ''imprezki''.















Więcej zdjęć wstawię następnym razem.




czwartek, 22 grudnia 2016

Przedświąteczne niepozbierane myśli

Hej, w ciągu ostatniego tygodnia wiele się u mnie wydarzyło. Od soboty mam zapalenie gardła i paskudny kaszel. Na szczęście dzisiaj czułam się już na tyle dobrze, aby wybrać się do szkoły na wigilię klasową. Jeszcze trzy tygodnie temu bardzo się obawiałam, że nie dam rady wejść na drugie piętro po schodach o kulach ze stabilizatorem i usiedzieć dwóch godzin ze stabilizatorem. Jednak w ciągu trzech ostatnich tygodni rzuciłam kule (wczoraj nawet wyniosłam je na poddasze) i stabilizator. Jednak Święta to nie będzie dla mnie czas odpoczynku, tylko czas na nadrobienie szkolnych zaległości. Teraz z bólem serca patrzę, jak o 16:00 za oknem mojego domu robi się ciemno. Naprawdę z bólem serca - przynajmniej nie nogi. Kiedy w czerwcu zaczynałam leczenie w szpitalu to jeszcze o 22:00 było widno, a teraz o 22:00 w moim pokoju panują egipskie ciemności.              
Angelika wtedy prawdopodobnie:                                                                                                       
1.Śpi.                                                                                                                                                         2.Próbuje spać.                                                                                                                                       3.Walczy z nogą, żeby kolano się zginało.                                                                                          
4.Uczy się.                                                                                                                                               5.Próbuje się uczyć.                                                                                                                               6.SMS-uje z kumplami i koleżankami.                                                                                               
Wersje najbardziej prawdopodobne to 3,4 lub 5. Wersje 1,2 i 6 to wersje na piątkowe wieczory. Od ostatniego tygodnia w ogóle nie czuję, że chodzę. Jest mi tak lekko. Aby osiągnąć sukces potrzebowałam 4 miesięcy i 17 dni ( 139 dni ). Jednak warto było po 11 latach poświęcić te 4 miesiące i 17 dni dla takiego efektu, który jest teraz. Na razie noga mi nie puchnie, ale zastanawiam się, co będzie jak wrócę do szkoły i zacznę chodzić tyle, co przed Taylorem. Ale co ma być to będzie. Najważniejsze jest, żeby się nie poddawać i walczyć ze wszystkimi życiowymi przeciwnościami. Z okazji zbliżających się ogromnymi krokami Świąt Bożego Narodzenia chcę życzyć Wam Wesołych, pogodnych świąt, spędzonych w gronie rodziny i przyjaciół. Dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności, spełnienia wszystkich marzeń i wszystkiego dobrego :)

sobota, 17 grudnia 2016

Koniec semestru

Hej, wczoraj właśnie zakończyłam mój pierwszy semestr w roku szkolnym. Było bardzo ciężko, ale tak udało się!!! Nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania. Trzeba tylko uwierzyć w siebie, ułożyć sobie plan i śmiało realizować go krok po kroku. Mój semestr zakończyłam ze średnią 4,0. Oczywiście miałam ochotę na większą średnią, ale biorąc pod uwagę moje zaległości myślę, że nie jest ona taka zła. Składają się na nią: trzy 5, cztery 4 i trzy 3. Obiecałam sobie, że w drugim semestrze poprawię moje trójki na czwórki i postaram się poprawić czwórki na piątki, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. W zeszłym tygodniu pisałam próbny egzamin zawodowy, w poniedziałek dostałam wyniki i okazało się, że uzyskałam wynik 92%. Okazało się, że mój wynik był trzeci w klasie (w klasie 32 osoby). Tylko dwie osoby miały wyższy wynik ode mnie, było to 98% i 96%. Bardzo się cieszę, że mimo Taylora i wielu przeciwności udało mi się to przezwyciężyć i uzyskać taki dobry wynik i dobrą średnią. Jestem z siebie mega dumna. Wreszcie wracam do normalnego życia. Wczoraj miałam 18-te urodziny i były u mnie koleżanki z klasy. To były chyba najlepsze urodziny odkąd pamiętam. Było bardzo fajnie. Już teraz bardzo się cieszę na czwartkową wigilię klasową, na którą zostałam zaproszona oraz na powrót do szkoły zaraz po Nowym Roku - 2-go stycznia.

czwartek, 15 grudnia 2016

Zamknięcie i otwarcie rozdziału

Hmmm … od poprzedniego postu u mnie niewiele się zmieniło. Jedyne co bardzo się zmieniło to to, że zyskałam większą pewność siebie. Z moją nogą jest dużo lepiej. Stabilizator już na stałe został schowany do szafki. Pełni on teraz jedynie rolę pamiątki. Kule leżą już od tygodnia w pełni nieużywane w kącie mojego pokoju przy biurku. Przypominają mi one lepsze i gorsze chwile z ostatniego pół roku. Jeszcze nie odważyłam się ich wynieść na poddasze. Czasem jeszcze używałam ich wybierając się poza dom. Teraz jednak moja noga pokazała mi, że jest już na tyle silna, że ich wcale nie potrzebuje. W zeszłym tygodniu wybrałam się wyrobić dowód. Zabrałam ze sobą jeszcze jedną kulę. Nie przydała mi się ona wcale, bardziej mi przeszkadzała, więc, gdy tylko wróciłam do domu zdecydowałam, że już więcej nie będą mi potrzebne. Chodzę coraz stabilniej, chociaż jeszcze trochę przeszkadza mi nie do końca zginające się kolano. Jest ono teraz bardziej oporne niż wcześniej. W październiku w aparacie kolano zginało się 30 °, po zdjęciu aparatu - 4 listopada 45°, po 3 tygodniach - 28 listopada 90°, a teraz 100°. Po trzech tygodniach udało mi się wcześniej rozćwiczyć 45°, a teraz po kolejnych trzech tygodniach tylko 10°. Mimo to nie wolno się poddawać i trzeba walczyć z tym kolanem. W tej walce musi mi towarzyszyć cierpliwość i wytrwałość. Jutro w moim życiu zajdą pewne zmiany. Jutro zamknę jeden rozdział - dzieciństwo, a otworzę drugi rozdział - wkroczę w dorosłość.

wtorek, 6 grudnia 2016

6 grudnia - Mikołajki

Hej, jak tam Mikołajki Wam minęły? Byliście w tym roku grzeczni? Znaleźliście jakieś prezenty pod poduszką? Ja Mikołajki spędziłam w domu z rodziną. W tym roku Mikołaj chyba uznał, że byłam grzeczna, bo moje prezenty nie zmieściły się pod poduszką, dlatego część była pod poduszką, a druga część koło łóżka. Mój Mikołaj dał mi dość praktyczne prezenty. Zobaczcie poniższe zdjęcia.              
    
Wszystkie prezenty.                                          
                                                                        
Coś słodkiego - bardzo kocham mojego Mikołaja :D

Mikołaj zadbał również o nowy plecak - bardzo praktyczny prezent, przyda się już od stycznia,         kiedy wrócę do szkoły.

                                                                               
Następne 3 bardzo praktyczne prezenty to nowe jeansy, czapka oraz chustka. Mikołaj bardzo trafił w rozmiary i zadbał o to, żeby mi było ciepło tej zimy.                                                                  

                              



                                                                                       

niedziela, 4 grudnia 2016

Pierwszy zimowy spacer

Hej, znowu nie wiem od czego mam zacząć, bo w tym tygodniu od poniedziałku wydarzyło się wiele, a zwłaszcza dzisiaj :) Cóż, zacznę, więc od początku. Wczoraj minął dokładnie miesiąc od zdjęcia aparatu :) Czas bardzo szybko mi zleciał. Wczoraj również wydarzyło się coś bardzo śmiesznego :) Chyba nie uwierzycie, jak Wam o tym napiszę … Poszłam do łazienki z kulą, a wyszłam bez. Zapomniałam o niej, zupełnie tego nie poczułam, że mi jej brakuje, było fantastycznie. Przypomniałam sobie o niej dopiero jak zawędrowałam do pokoju i chciałam ją odłożyć, i wtedy właśnie skapnęłam się, że zgubiłam kulę. Wróciłam po nią i wtedy na poważnie zaczęłam się zastanawiać czy jest mi ona jeszcze potrzebna, ponieważ z jednej strony doktor Pietrzak mówił mi, że chciałby, żebym chodziła z jedną kulą do momentu osiągnięcia zgięcia 120 °, ale z drugiej strony powiedział, że poczuję, kiedy noga będzie gotowa na całkowite obciążenie. Zaczęłam coraz poważniej się nad tym zastanawiać, bo kolano nadal zgina się pod kątem 90°, ale noga dała mi właśnie znak, że jest już gotowa na rzucenie kuli w kąt. Postanowiłam, że będę stopniowo chodzić coraz więcej bez kuli, aż w końcu ją rzucę. Mój plan jednak nie wypalił, ponieważ dzisiaj od samego rana zostawiałam kulę w różnych miejscach. Bardzo mnie to denerwowało, więc powiedziałam koniec tego dobrego i zaczęłam chodzić bez kuli i bez stabilizatora. U mnie zrobiło się zimowo, ale mimo to postanowiłam się udać na pierwszy zimowy spacer. Dla bezpieczeństwa zabrałam ze sobą jedną kulę. Bardzo uważałam na nogę. Muszę napisać, że było fantastycznie. Po takim spacerze czuję się jak nowo narodzona, bo już powoli zaczynałam się dusić w domu. Zaliczyłam dzisiaj nawet schody bez kul, było dużo łatwiej niż chodzenie po nich z aparatem. Kolejny dzień, który zaliczam do naprawdę cudownych. Wydaje mi się, że zrobiłam sobie taki prezent na Mikołajki - 6 grudzień :)