czwartek, 15 grudnia 2016

Zamknięcie i otwarcie rozdziału

Hmmm … od poprzedniego postu u mnie niewiele się zmieniło. Jedyne co bardzo się zmieniło to to, że zyskałam większą pewność siebie. Z moją nogą jest dużo lepiej. Stabilizator już na stałe został schowany do szafki. Pełni on teraz jedynie rolę pamiątki. Kule leżą już od tygodnia w pełni nieużywane w kącie mojego pokoju przy biurku. Przypominają mi one lepsze i gorsze chwile z ostatniego pół roku. Jeszcze nie odważyłam się ich wynieść na poddasze. Czasem jeszcze używałam ich wybierając się poza dom. Teraz jednak moja noga pokazała mi, że jest już na tyle silna, że ich wcale nie potrzebuje. W zeszłym tygodniu wybrałam się wyrobić dowód. Zabrałam ze sobą jeszcze jedną kulę. Nie przydała mi się ona wcale, bardziej mi przeszkadzała, więc, gdy tylko wróciłam do domu zdecydowałam, że już więcej nie będą mi potrzebne. Chodzę coraz stabilniej, chociaż jeszcze trochę przeszkadza mi nie do końca zginające się kolano. Jest ono teraz bardziej oporne niż wcześniej. W październiku w aparacie kolano zginało się 30 °, po zdjęciu aparatu - 4 listopada 45°, po 3 tygodniach - 28 listopada 90°, a teraz 100°. Po trzech tygodniach udało mi się wcześniej rozćwiczyć 45°, a teraz po kolejnych trzech tygodniach tylko 10°. Mimo to nie wolno się poddawać i trzeba walczyć z tym kolanem. W tej walce musi mi towarzyszyć cierpliwość i wytrwałość. Jutro w moim życiu zajdą pewne zmiany. Jutro zamknę jeden rozdział - dzieciństwo, a otworzę drugi rozdział - wkroczę w dorosłość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz