piątek, 16 września 2016
Stabilizator
Dzisiaj na obchodzie okazało się, że po zdjęciu aparatu będę musiała przez jakiś czas dla bezpieczeństwa nosić stabilizator typu Łuska Adama. Podobno będzie bezpieczniej w stabilizatorze dla mojej kości, w której po wyjęciu drutów zostanie siedem dziur. Stabilizator jest o tyle wygodny, że według lekarzy będę mogła go zdejmować do kąpieli oraz w sytuacji, kiedy nogę będę miała pod kontrolą w zasięgu wzroku. Będzie musiał on znajdować się na mojej nodze, kiedy będę chodzić i na pewno kiedy będę spać. Do momentu, gdy zarosną się dziury po drutach w kości będę musiała chodzić o kulach i oszczędzać nogę. Podobno dziury po drutach zarastają się około 2-3 tygodni. Więc w stosunku do trzech miesięcy, które spędziłam w aparacie jest to niezbyt długi okres. Poza tym stabilizator jest o wiele wygodniejszy, bo można na niego ubrać spodnie dresowe, a za chwilę będzie jesień i pogoda może być kapryśna.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz