Hej moi czytelnicy,
to dokładnie rok temu zaczęłam ,,zabawę'' z podkręcaniem aparatu, wtedy jeszcze nie do końca wiedziałam z czym to wszystko się ,,je'' i obawiałam się, że podkręcanie będzie bolało. Ogólnie obawiałam się, że nie będę w stanie ,,normalnie'' funkcjonować z aparatem. A jednak po jakimś czasie nie tylko funkcjonowałam z aparatem normalnie, a na dodatek jeszcze całkowicie o nim zapomniałam - w czasie wydłużania przypominały mi o tym kule, które 5 tygodni po skończeniu podkręcania rzuciłam w kąt. Jedyne z czym był problem to chodzenie do szkoły. Wtedy nie byłam pewna czy dałabym radę chodzić po dwóch piętrach i dojeżdżać do szkoły. Dzisiaj trochę się zmieniło z moim dojazdem do szkoły i gdybym aparat miała w tym roku wiem, że we wrześniu chodziłabym do szkoły z aparatem. Z aparatem nie można się załamywać i trzeba tylko bardzo chcieć. Dzisiaj wiem, że ,,dla chcącego nic trudnego''. Może powiecie, że teraz jestem mądra, bo mam to już za sobą. Jednak nie zapominajcie, że ja też to wszystko przeżyłam na własnej skórze, a tak właściwie kości. W zeszłym roku w tym samym czasie leżałam w szpitalu i o pójściu na zakończenie roku szkolnego nie było mowy, ale jutro już wybieram się na zakończenie roku i jutro z wielką ulgą powitam wakacje, ponieważ wiem, że zrobiłam, co mogłam, aby moje świadectwo wyglądało jak najlepiej, chociaż nie było to łatwe.
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam słonecznych wakacji i dobrego odpoczynku, bo chyba następny wpis pojawi się dopiero za kilka tygodni, ponieważ ja też muszę odpocząć, nie tylko od szkoły, ale od internetu też :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz