czwartek, 13 kwietnia 2017
Inna
Dzisiaj, prawie 10 miesięcy od założenia Taylora i ponad 5 miesięcy od jego zdjęcia przypomniałam sobie wiele szczegółów z okresu przed operacją. Ale muszę Wam opowiedzieć to wszystko od początku w skrócie, aż do tego momentu, żebyście zrozumieli o co mi chodzi. Kiedy znajdę wolną chwilę na pewno napiszę nowego bloga, opisującego moją chorobę i przejścia związane z nią od początku. Do momentu, gdy miałam 6,5 roku byłam normalną dziewczynką. Jednak wszystko zmieniło się pewnego czerwcowego dnia. I wszystko się zaczęło. Masa gipsów i pierwsza operacja w 2005 roku (nacięcie ścięgien) i kolejny gips; potem druga już poważniejsza operacja w 2006 roku (operacja biodra) i znowu gips, ale tym razem biodrowy oraz anemia; trzecia operacja w 2008 roku - tym razem bolały obie nogi i znów gips (operacja biodra i kolana); czwarta już z kolei operacja w 2009 roku (operacja przeciwnego kolana) i znowu gips; piąta operacja w 2011 roku (druga operacja kolana z 2008 roku) i gips; 17 czerwiec 2016 roku szósta operacja, tym razem bez gipsu, bo założony został mi aparat Taylora i wreszcie siódma operacja - mam nadzieję, że ostatnia (zdjęcie aparatu Taylora). Pewnie zapytacie jak ja to przeżyłam i czy się bałam oraz czy bolało? Przed pierwszą operacją bałam się tak bardzo, że w pewnym momencie miałam nawet zamiar uciec z bloku operacyjnego, ale wiedziałam, że i tak mi się nie uda, więc zostałam tam. Przy kolejnych operacjach bałam się coraz mniej, aż przy czwartej nie bałam się już wcale. Przed szóstą to się nawet cieszyłam, kiedy przyjechali zabrać mnie na blog. Z bólem było tak samo, najgorszy był przy drugiej i trzeciej operacji. Nie miałam innego wyjścia przeżyłam to. Pewnego razu zapytałam mamy czemu ja muszę przez to wszystko przechodzić i dlaczego nie mogę być po prostu normalną dziewczynką. Moja mama odpowiedziała, że ja jestem wyjątkowa i, że Bóg wie, iż jestem na tyle silna, że sobie z tym wszystkim poradzę. Dlatego nie jestem jak moi rówieśnicy. Dzisiaj twierdzę, że Bóg na każdego z nas zsyła takie sytuacje, z którymi wie, że na pewno sobie poradzimy. Po każdej operacji stawałam się coraz silniejsza, a za razem też inna. Bywało, że przed wakacjami chodziłam normalnie do szkoły, a po wakacjach wracałam z gipsem i o kulach. Wtedy wszyscy pytali, co mi się stało i w ogóle. Moi koledzy i koleżanki dziwili się jak ja sobie z tym wszystkim radzę, a ja odpowiadałam, że normalnie, tak jak oni. Oczywiście nie rozumieli mnie, bo zrozumieć mnie mogą tylko osoby, które przeżyły coś podobnego. Wszyscy się dziwili, że tyle przeszłam oraz, że chodzę z gipsem, a mimo to prawie cały czas się uśmiecham a na dodatek mam takie dobre oceny. Dla mnie nie było to łatwe, ale nigdy nie użalałam się nad sobą. Nigdy nikomu nie mówiłam, jak to mi jest źle i w ogóle. Ja po prostu starałam się być silna i zadziwiać wszystkich. W pewnym momencie zaczęłam zadziwiać nawet samą siebie. Tydzień przed wybraniem się do szpitala na założenie aparatu Taylora kiedy jeszcze chodziłam do szkoły, rozmawiając z koleżankami one zapytały czy boję się operacji, a ja odkryłam wtedy, że nie boję się operacji, a nawet cieszę się, że może wreszcie będzie inaczej, normalnie. One były wtedy bardzo zdziwione. Znowu czułam się inna. Potem kiedy przebywałam na oddziale w szpitalu większość mówiła mi, że nie zachowuję się tak jak inni z aparatem. Ja po operacji potrzebowałam doby, żeby przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Pierwszej i drugiej nocy wzięłam tylko przeciwbólowe, a potem kiedy wszyscy mi je proponowali ja odmawiałam z uśmiechem. Pielęgniarki były zadziwione. Pani rehabilitantka opowiadała jak to większość próbuje wstać z aparatem, bo lekarze do tego zmuszają, ja bardzo tego pragnęłam, cieszyłam się kiedy wreszcie pozwolono mi wstać. W pewnym momencie wszyscy kojarzyli mnie z aparatem i brakiem środków przeciwbólowych po operacji i w ogóle. Pielęgniarki mówiły mi, że jestem inna tyle razy, że dzisiaj sama w to wierzę. Teraz wiem, że mimo wydłużonej nogi nie jest i nigdy nie będzie ,,normalnie'' oraz ,,zwyczajnie''. Dzisiaj wiem, że tak jak powiedziała mi moja mama z powodu swojej choroby i historii jestem wyjątkowa. Wiem też, że nigdy nie będę taka jak moi rówieśnicy. Już teraz z powodu mojego dużego życiowego doświadczenia; mimo tak młodego wieku jestem dużo poważniejsza od nich. Ale się rozpisałam. Przepraszam, ale o swoim życiu mogłabym tak pisać i pisać godzinami. Miłego dnia :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz